wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział 7.

-Może powiedział byś jej skąd jest ?

Te słowa bolały najbardziej . Za pewne mnie adoptowali, ale to nie powód, żeby tak to wytykać. Wybiegłam z pomieszczenia, weszłam do swojego małego pokoju i na całą głośność włączyłam pierwszą-lepszą piosenkę Lany. Mimo, że tak bardzo się od wszystkich różniłam, mimo, że byłam przeciwieństwem wszystkiego co znałam, też miałam uczucia. Które codziennie były tak bardzo ranione. Każde słowo jest jak nóż, który z uśmiechem na twarzy wbijacie mi w serce. Żyletka to nie wyjście, nie mogę wiecznie się ciąć, przecież to nie ma sensu. Czemu nikt mnie nie rozumie ? Czemu nie potrafię nikomu powiedzieć co czuję ? Kolejny raz do moich oczu napłynęły łzy. Po chwili poczułam, jak delikatnie otulają moją twarz. Szybkim ruchem starłam je z twarzy. Nie mogę płakać. To nie w moim stylu. Ostatnio za dużo się dzieje, za bardzo mnie to przerasta. Usłyszałam głośnie pukanie do drzwi.
-Otwórz !
To ostatnia rzecz, na którą miałam teraz ochotę. Odeszłam od drzwi i wsunęłam się pod kołdrę, leżącą na nie posłanym łóżku. Pukanie ustało po 5 minutach, widocznie im się znudziło.
  Oddała bym wszystko, za normalne życie. Czasami mam ochotę po prostu pobiec przez siebie. Nie patrząc na nikogo. Zostawić codzienność za sobą, chociaż na krótką chwilę .
 Czułam, jakby moje powieki były coraz cięższe. Coraz trudniej było mi utrzymać otwarte oczy. Zmęczyłam się . Mój oddech stawał się coraz szybszy, a łzy coraz mocniej napływały do oczu.

*****

    Z trudem otworzyłam oczy. Za oknem było jeszcze ciemno. Szybko wstałam i ubrałam się. Nie miałam ochoty na śniadanie, z resztą było trochę za wcześnie, by cokolwiek jeść. Zarzuciłam ciężki plecak na ramie i wyszłam z domu. Każdy krok poza domem, był coraz wolniejszy. Za ponad godzinę zaczynają się lekcję. Znowu muszę się zwolnić z wf... Za dużo śladów i blizn. Po kilku minutach doszłam do parku. Ostatnie, żółto-brązowo-pomarańczowe liście spadały z pustych drzew. Wiał lekki, przyjemny wiatr. Włożyłam słuchawki do uszu, włączyłam Backfire Lany Del Rey. Ostatnio wyjątkowo przypadła mi do gustu. Usiadłam pod dużym drzewem i zaczęłam odrabiać zaległą pracę domową.

*****


Kiedy wyszłam ze szkoły, od razu skierowałam się na autobus, któy  przyjechał  z niewielkim opóźnieniem, ale przynajmniej był pusty. Jeszcze tylko trzy przystanki  .... Byłam strasznie głodna, od rana nic nie jadłam. Gdy autobus się zatrzymał, szybkim krokiem wyszłam z pojazdu. Kiedy doszłam do mieszkania, szybkim ruchem przekręciłam klucz. Przynajmniej nikogo nie było w domu. Szybko zgrzałam przygotowany wcześniej obiad. Nie był dobry, można nawet powiedzieć, że gdybym nie była taka głodna, nawet bym tego nie spróbowała. Zmyłam szybko talerze, wzięłam trochę pieniędzy i wyszłam z domu. Wolałam zjeść na mieście. Przynajmniej miałam pewność, że się nie zatruję .





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz