wtorek, 5 listopada 2013

Rozdzial 6

Wychodzac z domu Mark'a wiedzialam, ze nie mam gdzie sie podziac. Wszystkie "przyjaciolki" byly zbyt zajete, aby ze mna wyjsc. I to zbyt zajete rozmowami na Facebook'u. Czulam, ze musze znalezc sie w miejscu gdzie bede mogla odreagowac, wszystko co sie dzisiaj zdazylo. Nawet silne ramiona chloapa nie byly w stanie mnie do konca uspokoic. Tak naprawde cieplo jego ciala, pisalo tylko kolejne pytania na kartce mojego serca.
***
Pochylilam sie do przodu i przygotowalam do skoku, jakby byla to czynnosc, ktora nabralam juz przy narodzinach. Moc konskich miesni dodawala mi sily i odwagi. Siedzac na grzbiecie Bejki zapominalam o wszelkich problemow. Jakby klacz byla gumka, ktora scieraja wszystkie nieprzyjemne uczucia i zdarzenia z mijej pamieci i serca. Pokonujac ostatnia przeskode, zauwazylam, ze przy wejsciu na ujezdzalnie, oparty o ogrodzenie stala jedna z moich przyjaciolek ze stajni. Przygladala mi sie z usmiechem na twarzy, tak szczerym, ze gdybym mogla to zrobilabym zdjecie i oprawila je w ramke. Zwolnilam do stepa i wydluzylam wodze. Gdy tylko sznurki opadla na siwa szyje, skierowalam Bejke w strone Jess.
-To bylo cos. - powiedziala wymachujac rekami. - Dawno jej takiej nie widzialam.
Poklepalam zad ubarwiony jeszcze czerwona farba, pamiatka z balu przebierancow.
- Dziewczyna potrzebuje ruchu i swobody i bedzie mila. - stwierdzilam przygladajac sie uszom ustawionym w moja strone.
- Jestescie takie podobne. - zielona czupryna dziewczyny rusza sie we wszystkie strony, kiedy wlascicielka otwierala mi drzwi.
Bez slowa pozegnania, cofnelam lydke do tylu i pogalopowalam w strone zielonego lasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz