niedziela, 27 października 2013

Rozdział 4

                      Każdy krok napawa mnie coraz większym szczęściem. Zapach żywicy wypełnia moje płuca. Muzyka płynąca ze słuchawek dodatkowo mnie uspakajała. Promienie słońca grzały moją skórę, a ja nadal się nie zatrzymałam. Od ponad godziny biegam bez celu po lesie. W końcu co innego mam zrobić? Siedzieć na ławce i płakać? Nie. Za dużo łez już wylałam. Nagle wpadam na kogoś. Bez namysłu cofam się do tyłu, przy okazji zaczepiam pietą o korzeń i upadam na tyłek. Ból przeszywający moje ciało podczas spotkania z ziemią, jest paraliżujący. Przez chwilę siedzę na zimnej ziemi, okrytej warstwą zielonej trawy, ale po chwili podpierając się  na rękach, podnoszę się. Odwracam się w stronę osoby, która przerwała mój rytuał, aby ją przeprosić, ale słowa zamierają mi na ustach, gdy tylko orientuję się z kim się zderzyłam. Spoglądając w zielone oczy, wysokiej brunetki, mam ochotę komuś przywalić.
- Uważaj jak łazisz, Delos. - głos Annie jest surowy. - Mogłaś mi pobrudzić strój.
Mierzę wzrokiem jej krwistoczerwony dres i szare buty do biegania.
- A twój móżdżek by to w ogóle zarejestrował? - pytam z udawanym niedowierzaniem. - Sądziłam, że jest na to za mały.
Nie chcąc więcej słuchać dziewczyny, wymijam ją i biegnę jak najdalej od niej.
                                                                        ***
                       Opadając na czarną kanapę w salonie Mark'a, wreszcie mogę odetchnąć. Gdy sofa zapada się lekko pod ciężarem jego ciała, podsuwam się w jego stronę i opieram głowę o jego ramię. Czuję ciepły oddech chłopaka przy mojej twarzy i dłoń delikatnie głaskająca mnie po udzie. Plazmowy telewizor ustawiony na jakimś filmie dokumentalnym, jest przyciszony. Podnoszę głowę i spoglądam w piwne oczy, blondyna.
- Co jest? - w jego głosie słychać nutkę zatroskania. - Wszystko w porządku z matką?
Uśmiecham się blado, na znak, że nic nie jest w porządku. Po moim policzku spływa łza.
- Ej.- mówi cicho chłopak. - Nie przejmuj się. Niedługo zamieszkasz w akademiku i wszystko będzie dobrze.
- Jak może być dobrze? - pytam roztrzęsiona. - Jak może być dobrze, kiedy ona zawsze znajdzie jakiś powód, aby mnie opieprzyć?
Chcę powiedzieć coś jeszcze, ale chłopak zamyka mi usta pocałunkiem. Jego wargi początkowo delikatnie naciskają na moje, ale z każdą sekundą nacisk jest coraz silniejszy. Zanurzam ręce w pachnących jabłkiem włosach. Dłonie chłopaka, delikatnie pobudzają moje ciało do życia. Odchylam się do tyłu ciągnąc Mark'a za sobą. Po chwili leżymy wygodnie na kanapie, połączeniu pocałunkiem. Nie chcę rozdzielać naszym warg, jednak gdy chłopak podciąga mi bluzkę, mówię:
- Nie teraz.
Blondyn odsuwa się ode mnie i znowu siada. Patrzę na niego przez chwilę, a potem znów wpatruję się w telewizor, otoczona przez jego silne ramiona.

3 komentarze:

  1. Piszesz fajnie, ale strasznie krótko. Pozdrawiam i życzę weny . ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie :) To znów ja z I rozdziału i poczułam się zignorowana przy komentarzu, który stworzyłam.Wciąż zbyt mało emocji i opisów. Z chęcią będę dopingowac kazdy blog związany z Lizzy :) lecz czekam na elementy wiążące się z tematyką jej tekstów. Możesz skupic się rownież na relacjach panujących w rodzinie, lecz bardziej konkretnie. Włóż w swego bloga więcej emocji.Pomiń oceny szkolne itp. I nie mówię tego jako nastolatka :) Bardzo ładnie piszesz, lecz musisz włożyc w to więcej emocji(prawdziwych lub mnie) bądź tez i fikcji. Pisząc pierwszy post pod anonimem, przyznam - mam 23 lata, a dopiero teraz kończę III LO:) Ale któżby chciał czytac o ocenach?? Dobrze radzę jako blogerka i studentka o mocne tchnięcie :) tak jak już wspominłlam - teksty takie na miarę Lany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten blog piszą 2 osoby :) I ten jest pisany przez clove. A o Lanie piszę ja (DarkParadise) ;)

      Usuń