środa, 30 października 2013

Rozdział 5

Siedziałam w sali od polskiego. Pogoda za oknem wybitnie opisywała mój nastrój.  Słońce schowało się za dużymi, ciemnymi chmurami, a drzewa zrzucały ostatni pomarańczowo-brązowe liście.
Była to pierwsza lekcja, na której siedziałam z kimś, kto mnie irytuje . Byłam wkurzona. A to, że nauczycielka stwierdziła, że myślę tylko o sobie jeszcze bardziej mnie dobiłio.  Gdybym myślała tylko o sobie, dawno już wyprowadziła bym się z domu. Czasami wolałabym mieszkać na ulicy, niż z taką matką. Czemu  nikt nie zauważa śladów, blizn ? Czy nikt nie umie rozróżnić śladów po żyletce, a śladów po zadrapaniu ? Naprawdę żyję wśród idiotów ?

 Nigdy nie spodziewałam się, że na polskim mogę aż tak czekać na dzwonek.

*****

Gdy wyszłam z zajęć z polskiego, przygotowujących do konkursu, za oknem było już ciemno, . Dostałam sms-a od matki, że mam dać telefon dla pani od polskiego, bo chce z nią porozmawiać. Dałam nauczycielce IPhona i czekałam aż skończy rozmowę. Trwało to dłużej niż się spodziewałam. 
 Kiedy nauczycielka wyszła, zapytała mnie 
- Czemu nie powiedziałaś, że starasz się o stypendium ? - usłyszałam
Czemu nie powiedziałam ? Może dla tego, że nie wiedziałam ? Zresztą jak zwykle. Matka próbuje mnie w coś wepchać, żeby tylko pokazać koleżankom, jaka jest wspaniała. Nigdy nie liczyło się moje zdanie. 
- Nie wiedziałam. Mama napisała mi tylko, że mam pani przekazać telefon. - odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem - Czasami nie potrafię się porozumieć z mamą. 
Porozumieć się ? Najchętniej powiedziała bym o co tak naprawdę chodzi.. Miałam jej powiedzieć, że nienawidzę swojej matki  ?
 Po krótkiej rozmowie z nauczycielką wyszłam ze szkoły. Robiło się coraz ciemniej i zimniej. Ledwo widziałam, co jest przede mną. Z trudem doszłam, do jak zwykle zatłoczonego przystanku. Po około 10 minutach, zjawił się zielony autobus,numer 11.

*****

   Całą noc przygotowywałam się do konkursu. Przeczytałam streszczenia wszystkich lektur. O 23, postanowiłam, że położę się spać. W sumie jutro powinnam być wypoczęta. Powolnym krokiem doszłam do zielonej łazienki, umyłam się, szybko założyłam ciemną piżamę i wskoczyłam do ciepłego łózka. Przed zamknięciem oczu udało mi się tylko przykryć miękką kołdrą.

*****
Miałam wyjątkowy sen. Pojawiłam się w Torwarze. Dookoła mnie były tłumy ludzi. Nagle na scenie pojawiła się Lana. Była śliczna. Miała na sobie sukienkę w kwiaty. Nie byłam do końca pewna czy to na pewno sen. Oczy artystki skierowały się na mnie. Uśmiechnęła się. Stałam tuż przy barierkach . Po kilku piosenkach Lana zeszła do nas na dół. Była taka idealna ! Czułam jej zapach, a moje oczy chłonęły każdą chwilę, każdą sekundę tego wspaniałego widoku. 
- Już późno ! Wstawaj ! - usłyszałam krzyk matki, który natychmiast mnie obudził. 
Czemu akurat w tej chwili ? 

____________________________________________________________________
Tak, wiem, krótko, mało opisów. Ale nie miałam czasu na dopracowanie . Obiecuję, że w przyszłości rozdziały będą o wiele dłuższe i będą zawierały więcej opisów :)




1 komentarz: