piątek, 25 października 2013

Rozdział 3

    Było już sporo po dwunastej, gdy wróciłam do domu. delikatnie przekręciłam klucz i cicho otworzyłam drzwi. Rodzice już spali. Nawet nie zauważyli, że mnie nie było.  Jak zwykle . Poczułam dziwny uścisk w sercu. Weszłam na górę po drewnianych schodach i otworzyłam drzwi do mojego pokoju.
Byłam strasznie zmęczona. Ledwo stojąc na nogach podeszłam do szafy. Tak dużo się dziś wydarzyło, że tylko przebrałam się w czarną piżamę i wskoczyłam do łóżka, przed zamknięciem oczu udało mi się już tylko otulić ciepłą kołdrą...

*****

  Powoli otworzyłam oczy. Po oknie spływały strugi deszczu. Wyjęłam słuchawki z uszu i usłyszałam wrzaski. A już miałam nadzieję na normalny, spokojny poranek... Odetchnęłam i zabrałam się za pakowanie. Dwa niemieckie, biologia, fizyka, matematyka, polski i chemia. Delikatnie włożyłam kolorowe podręczniki do pojemnego, pomarańczowo-czarnego plecaka i zeszłam na dół, do salonu ignorując awanturę. Ponownie włożyłam słuchawki i włączyłam płytę Lany Del Rey. 
 Usiadłam wygodnie na krześle, oparłam głowę o rękę i zaczęłam obserwować rodziców. Czemu oni zawsze są tacy irytujący ? Kiedy patrzę na swoich przyjaciół i ich rodziny to im zazdroszczę. Moja matka praktycznie nic o mnie nie wie. Nie zna moich przyjaciół  i znajomych. Dla niej liczą się tylko moje oceny w szkole i to, co myślą o niej koleżanki. Dlatego, gdy ktoś do nas przychodzi udaje idealną mamę. Nigdy nie liczy się to co ja czuję. Właśnie w takich momentach jej nienawidzę. Gdyby tylko była tak samo idealna każdego dnia ! 
  Wstałam z krzesła i podeszłam do lustra. W odbiciu ujrzałam dosyć wysoką brunetkę, ubraną w czarny sweterek i fioletowe rurki. Szybko poprawiłam kurtkę, wzięłam plecak i wyszłam z domu . Gdy tylko opuściłam mieszkanie odetchnęłam z ulgą. To było najbardziej znienawidzone przeze mnie miejsce. Jedyne z czym mi się kojarzyło to smutek. Było miejscem większości kłótni. Tam po raz pierwszy się pocięłam. Rodzice nawet nie zauważyli śladów. Żyletka działa na mnie  jak Lana. Z każdym milimetrem jest mi lepiej. Każdy mój smutek zamienia się na ból. Który z czasem przechodzi. Niestety ślady zostają.  

1 komentarz:

  1. Brak komentarzy? Najwyższy czas by to zmienić. Hmm... wpis jest przesiąknięty problemami prawdziwego życia. Bardzo spodobał mi się, mam nadzieję, że będziecie dalej trzymać fason. Powodzenia ;3

    OdpowiedzUsuń